wczoraj wygnało mnie na koncert First World Session Marrakashe Orchestra z Drezna. impreza miała się zacząć o 19, przyszłam o 19:30 a tam pusto. zespół + obsluga ale ok. 21 naszło sie na tyle ludzi, ze można było zacząć imprezę... i mimo sceptycznego podejścia publiki przy pierwszych kawalkach... przy 4-5 taka impreza na parkiecie się rozkręcila że heeeeej!
totalny odlot muzyczny! jeśli ktoś lubi kapelę Mitch & Mitch, to Marrakashe Orchestra zdecydowanie do gustu mu przypadnie. Choć zdecydowanie są to kapele koncertowe, bo nagrania audio nie oddają tego co się dzieje na koncercie.
Chłopaki sami o sobie mówią tak:
"Poznaliśmy się w legendarnej i już niestety nie istniejącej knajpie drezdeńskiej MARRAKECH na odbywających się tam codziennie jam sessions. W gorącym roku 2003 wykrystalizował się nasz obecny międzynarodowy skład: Jo/odgłosy, el H/Klawisze
i moduły, Dr. Billert/gitter i okrzyki, Raphaël/bassss i Martin na tarabanie.
Nasza muzyka powstaje w czasie wspólnych improwizacji i jest kombinacją stylów z całego świata. Metal trafia na sambę i hip hop na country. Elvis z Lemmy´m spiewają kolędy,
a Bob Marley pali splify z Johnny´m Cash´em.
I tak pozbawieni jakichkolwiek ograniczeń i zbędnych balastów orbitujemy wokół naszej planety z szybkością dźwięku nurzając się to tu to tam w stylach ostatnich 50 lat.
Raz wolniej, raz szybciej, po francangielsku, hiszpanorusku, polfinsku i wielu jeszcze nawet nam nieznanych językach. Nie trudno się więc dziwić, że udało nam się w ten sposób doprowadzić każdą sale do stanu wrzenia. Zapewniamy was, TO NA NAS CZEKACIE !!!"